Nazywam się Krzysztof Berger i witam Państwa bardzo ciepło.

 

Stronę stworzyłem w taki sposób, aby w niczym nie przypominała innych witryn, aby dać się Państwu poznać. 

Wbrew mniemaniu - serwisant kotłów nie jest instalatorem. Zdarza się, że ktoś jest jednym i drugim, ale różnie potem bywa.

Dokonałem samodzielnie prawie dwudziestu czterech tysięcy napraw, przeglądów technicznych, regulacji kotłów

montażu automatyki i uruchomień kotłowni.

Dysponuję rozległą wiedzą w zakresie tematyki grzewczej, popartą 24. letnim doświadczeniem, ucząc się ciągle czegoś nowego.

 

Kontynuuję rodzinną tradycję

Jestem mechanikiem z urodzenia, wykształcenia i praktyki.

Pochodzę ze starej rzemieślniczej rodziny: pradziadek, dziadek, wujowie z obu stron moich rodziców byli rzemieślnikami

i fachowcami pełną gębą, a dwóch z nich pracowało w ogrzewaniu. 

Mój ojciec prowadził firmę instalacyjną przez trzydzieści lat i produkował innowacyjne kotły węglowe z funkcją ciepłej wody użytkowej, które opatentował w 1977 roku, a w młodości pracował w Zespole Elektrociepłowni PAK będąc głównym mechanikiem i współtwórcą pomp mimośrodowo - łopatkowych. Wujek był przez całe życie zdunem - budował piece kaflowe.

Co rozumiem poprzez słowo "profesjonalizm"?

To nie wysoka pozycja w Google, nie certyfikaty na stronie, firmowe ubranie lub oklejony firmowy samochód decydują

o skutecznym serwisie albo o profesjonalizmie, chociaż ładnie wyglądają.

Można dać się zwieść: na żadnym szkoleniu u producenta nie widziałem, aby uczono naprawiać kotły bo jest to krótkie szkolenie - często tylko teoretyczne. Owszem, niektórzy producenci zapoznają z budową swoich urządzeń na sali szkoleniowej

i zapomina się wkrótce np. jak zdjąć obudowę.

Serwisantem autoryzowanym może zostać każdy w przeciągu miesiąca: wystarczy założyć działalność gospodarczą, ukończyć kurs gazowniczy i elektryczny, zapisać się na szkolenie u producenta i...mamy serwisanta! 

Nikt nie weryfikuje odgórnie umiejętności i wiedzy, ale po kilku latach weryfikuje to rynek i klienci: jak zaproponuje się 

klientowi wymianę nowego kotła na nowszy, przyzna że skończyła się wiedza to będzie wstyd, także wtedy gdy nie wróci się

aby poprawić. Praktyka, zacięcie, wytrwałość, dobra pamięć i czas: jeśli tym nie dysponuje się w tym fachu, 

to z płaczem do mamusi...  Czy poleciałem z płaczem? Jasne! Jak kiedyś pomyślałem, że już wszystko potrafię.

 

Specjalizuję się w serwisie kotłów niszowych do których serwisantom brakuje części zamiennych, cierpliwości albo wiedzy. Kotły zarówno klasyczne i popularne, jak nowoczesne i złożone technicznie,  a więc kotły różnych generacji.

Największy kocioł jaki dotąd serwisowałem ma moc 2 MW (megawaty), a najstarszy i nadal sprawny jaki serwisuję został wyprodukowany w 1974 roku.